Kiedy zaczynałem zbierać materiały do tego tekstu, nie byłem pewien, czego się spodziewać. Nie miałem kontaktu z tamtejszą sceną z dobre sześć lat, a i wtedy znałem ich słabo. Do tego - niewiele moich kontaktów było nadal w środowisku. Austria to kraj, który w kontekście larpów rzadko pojawia się w rozmowach – przyćmiewa go potężny sąsiad, Niemcy, z ich gigantycznymi eventami jak ConQuest of Mythodea czy Drachenfest. Materiały zbierałem zresztą półtora roku, bo zabierając się za to na początkach cyklu, publikuje artykuł pod jego koniec.
Uważam jednak, że to treść ciekawa, bo im dłużej kopałem, tym wyraźniej widziałem kontury sceny, która – choć mniejsza od wielu – ma własną historię, własne instytucje i własną tożsamość. Tożsamość budowaną przez ponad trzy dekady, często w cieniu, ale z niemałą konsekwencją.
Punktem wyjścia stał się dla mnie artykuł z portalu Dungeon.at zatytułowany „35 Jahre Larp in Österreich" – opublikowany w kwietniu 2024 roku. Tytuł mówi sam za siebie: 35 lat larpów w Austrii. Jeśli ta rachuba się zgadza, pierwsze larpy w tym kraju pojawiły się około 1989 roku, czyli w zasadzie tożsamie co w Polsce. To zadziwiająco wcześnie – zaledwie kilka lat po tym, jak pierwsze larpy w ogóle zaczęły nabierać kształtu w Europie Zachodniej. I choć szczegółów tych początków nie znam, sam fakt sugeruje, że Austria nie była gdzieś na końcu kolejki.
Wczesne lata 90. to, jak w niemal każdym kraju, historia garści zapaleńców robiących wszystko samodzielnie. Larpy były małe, improwizowane, osadzone w lasach wokół Wiednia i Salzburga.. Dungeon.at opisuje to tak: „Jeder kannte jeden, und jeder hatte die Not, alle Bereiche abzudecken" – każdy znał każdego i każdy musiał ogarniać wszystko.
To, co zaczęło się jako nieformalne spotkania, w połowie lat 90. zaczęło nabierać struktury. Powstał Verein Inkognito – stowarzyszenie, które okazało się fundamentem austriackiej sceny. Jego larpowe ramię, Larpschmiede, działa do dziś. I to nie jest byle jaka ciągłość: to jedna z niewielu organizacji na świecie, które od lat 90. konsekwentnie budują własny świat, własny system zasad (Signum), własne zsoby. Pionierzy wprowadzania Sicherheits-Regeln – zasad bezpieczeństwa i gry – które stały się standardem w całej Austrii.
Żeby zobaczyć, jak wyglądała scena na przełomie wieków, sięgnąłem do archiwalnej listy eventów z 1998 roku na larp.com. Ma ona wady i braki, ale daje obraz sytuacji. Znalazłem tam co najmniej pięć aktywnych organizacji wiedeńskich: GUILDMASTERS, ATHENAS SIEGEL, STRA.E.Y CLUB AUSTRIA, ARIOCHS ERBEN i PROFIL. Eventy odbywały się w różnych miejscach Wiednia, w tym na zamku Burg Liechtenstein. Wyraźnie widoczna była już wtedy scena World of Darkness – Wampir był i jest w Wiedniu czymś więcej niż chwilową modą.
Spośród tych organizacji dwie mają szczególne znaczenie dla zrozumienia, jak długo trwa ciągłość austriackiej sceny. PROFIL – Liverollenspielverein to jedno z najstarszych stowarzyszeń larpowych w kraju – wzmiankowane już w archiwum z 1998 roku i aktywne do dziś. Organizuje weekendy larpowe, wieczory w tawernach (Tavernenabende), warsztaty i wieczory klubowe. Ich repertuar settingów nie zna ograniczeń gatunkowych: legenda arturiańska, habsburskie wojska w Meksyku XIX wieku, słowiańsko inspirowane Wolkowen, współczesność. Styczeń 2026 przyniósł ich warsztat w Burg Wildegg w Sittendorf bei Wien – co ciekawe, to to samo miejsce co larpowy event Dödelmokker organizowany przez Larpschmiede. Scena jest mała i miejsca się przenikają. Autorem strony stowarzyszenia jest David Herrmann, a grupę można śledzić na Facebooku.
Ariochs Erben – druga z organizacji zaznaczonych w archiwum 1998 – przeszła przez ostatnie ćwierćwiecze inną drogę. Dziś Ariochs Erben prowadzi przede wszystkim podcast larpowy liczący już 50 odcinków, prowadzony przez Jogiego. To ciekawa ewolucja: stowarzyszenie aktywnie grające w latach 90. zamieniło się w medium tworzące treści o larpie. To kolejny dowód na to, że ekosystem larpowy może przyjmować wiele form aktywności, i że organizacje nie muszą trwać w jednym modelu, żeby pozostać ważne dla sceny.
Wątek WoD zasługuje na chwilę osobnej uwagi. W Wiedniu działały co najmniej dwie kroniki Vampire: The Masquerade – Wiener Blut (vampire-austria.at) i Vampire Wiens / Donauchronik – obie w sieci VIC (Vampire International Chronik), europejskiej strukturze niezależnej od amerykańskiej Camarilli. Strona Wiener Blut nie była aktualizowana od ok. 2007 roku, a domena Donauchronik nie odpowiada. Nie udało mi się ustalić, czy którakolwiek z tych kronik nadal gra – scena WoD w Austrii może po prostu nie istnieć już w zorganizowanej formie. Według mojej wiedzy przynajmniej VIC nie przetrwał pandemii.
Sprawnie działająca scena potrzebuje infrastruktury. Austria ma jej zaskakująco dużo jak na swój rozmiar.
LARP.at prowadzi centralny kalendarz larpowy dla całego kraju – jedno miejsce, gdzie zbiera się informacje o eventach z Wiednia, Salzburga, Tyrolu i reszty. To pozornie drobiazg, ale takie narzędzia robią ogromną różnicę dla spójności sceny. LARP Österreich z kolei spełnia funkcję platformy informacyjnej. Gromadzą też trochę ponad 1000 polubień na Facebooku.
Ale prawdziwą ciekawostką jest dla mnie 1000 Atmosphären – wiedeńskie stowarzyszenie non-profit zajmujące się larpem jako medium artystycznym i edukacyjnym. Prowadzi LarpLab – regularne sesje eksperymentalnego larpa w Kulturzentrum Spittelberg/Amerlinghaus.
W podobnym duchu działa Cultural Chaos – stowarzyszenie łączące LARP, Kunst und Kultur. Ich filozofia kładzie nacisk na immersję i doświadczenie emocjonalne: „Erleben des Charakters" to pojęcie, które pojawia się w ich materiałach. Organizują larpy w różnych gatunkach (fantasy, sci-fi). Piszą dużo o storytellingu „na nowym poziomie" i przekraczaniu granic narracji. Czy sami identyfikują się z tradycją nordycką – nie wiem, ale estetyka jest jej bliska na wielu poziomach.
Wzorowany na 1000 Atmosphären jest Gilead z Klagenfurtu – stowarzyszenie założone w 2008 roku, skupiające ponoć około 60 aktywnych członków w trzech sekcjach: tabletop, manga/anime i pen&paper. Od około dekady prowadzi własne larpy, a inspirowany Wiedniem LarpLab Gilead przenosi eksperymentalną filozofię do Karyntii. Widzę tu interesujący wzorzec: wiedeńskie inicjatywy służą za punkt odniesienia dla inicjatyw w innych miastach. Centrum promieniuje na peryferie, ale peryferie nie są bierne – adaptują, lokalizują, tworzą własne instancje.
Wracając do starszych organizacji: PROFIL i Ariochs Erben pokazują dwa bieguny tego, jak stowarzyszenie może przetrwać kilka dekad. PROFIL zachował formę aktywnego organizatora eventów. Ariochs Erben przeszedł metamorfozę w kierunku medium: 50 odcinków podcastu larpowego prowadzonego przez Jogiego to niemały dorobek i dowód na to, że scena potrafi generować treści o sobie samej, nie tylko zdarzenia do przeżycia. Trochę brakuje mi takich poza konferencyjnych materiałów w Polsce w większej liczbie.
Sercem terenowej sceny larpowej jest Wolfsgrund – teren w Dolnej Austrii, koło Vitis, w regionie Waldviertel. To stałe miejsce larpowe Larpschmiede, gdzie rozgrywa się kilka cyklicznych eventów.
Największy z nich to Tage der Tapferkeit – pięciodniowy event w świecie Whenua, przyciągający w 2024 roku 350 uczestników z Austrii i krajów sąsiednich. To liczba, która stawia go na mapie środkowoeuropejskiej. Nie jest to ConQuest ani Drachenfest, ale jak na kraj tej wielkości – niezły wynik. Event jest certyfikowany, oferuje turnieje (walka, alchemia, teoria magii), questy fabularne, tawerny, system punktów dla „kwartałów". Rok 2026 zapowiada się jako kolejna edycja.
Organizatorem TdT jest David Herrmann – ten sam, który stoi za PROFIL LRV. Na początku projektu miałem okazję wymienić z nim kilka słów i potwierdził, że Tage der Tapferkeit jest największym larpem w Austrii.
Z Wolfsgrunden związane są też mniejsze formy: HOSS – Hot One Shot Service to krótsze eventy dla nowicjuszy, osadzone w „Taverne Zwischen den Zeiten", English-friendly. Der Dödelmokker rozgrywa się w Burg Wildegg (zamek Sittendorf w Dolnej Austrii) i oferuje weekendowy larp w klimatach tawernianergo spędu – to to samo miejsce, gdzie PROFIL organizuje swój warsztat w 2026 roku. Mast- und Schotbruch to piracki larp fantasy w Annabergu.
Poza sferą Larpschmiede wyrósł w 2024 roku nowy event – Vier Wege w Górnej Austrii (camp skautowy w Berg im Attergau). Siedmiodniowy, high fantasy, cztery frakcje. Event jest otwarty na gości międzynarodowych. To ważny sygnał: scena austriacka nie tylko rośnie, ale różnicuje się. Nowe grupy organizatorów nie czekają na starszych, tylko tworzą własne przestrzenie.
Warto tu dodać rzecz, która w pierwszej chwili może się wydawać błahostką: Austria jest krajem języka niemieckiego i geograficznie bliskim Niemcom. Wielu Austriaków jeździ na ConQuest of Mythodea i Drachenfest, organizując własne grupy i frakcje. Ich scena nieustannie żyje w orbicie giganta z północy. A jednak – wbrew możliwemu scenariuszowi, w którym austriacka scena staje się po prostu południowym oddziałem sceny niemieckiej – Austriacy budowali własne struktury, własne eventy, własną tożsamość. To nie jest oczywiste i nie należy tego traktować jako coś danego.
Nie znam dokładnej daty pierwszego larpa w Austrii. Tytuł artykułu z Dungeon.at sugeruje 1989 rok, ale szczegółów nie udało mi się ustalić. Kto to był? Gdzie dokładnie? Skąd przyszła inspiracja? To pytania, na które odpowiedź pewnie gdzieś istnieje – w czyjejś pamięci, może w jakimś starym folderze eventowym – ale ja do niej nie dotarłem.
Nie wiem, ile osób aktywnie larpuje w Austrii. Liczba 350 uczestników na Tage der Tapferkeit to jeden punkt odniesienia. Strona Gilead mówi o 60 członkach w Klagenfurcie. Ale ile jest takich miejsc? Czy scena w Salzburgu, Tyrolu, Vorarlbergu jest aktywna? Co dzieje się poza Wiedniem i Dolną Austrią? Portal larp-oesterreich.at wymienia Wiedeń, Salzburg i Tyrol jako lokacje larpowe, ale na tym koniec. Obstawiam kilkaset osób, ale to tyle.
Kiedy próbuję syntetyzować to wszystko, uderza mnie pewna rzecz: Austria jest krajem o bardzo sprawnie działającej infrastrukturze larpowej jak na swój rozmiar i przy tak silnym sąsiedztwie Niemiec. Centralny kalendarz (popularne rozwiązanie w krajach niemieckojęzycznych i Beneluxie), organizacja z ciągłością od połowy lat 90., własne systemy zasad, własne miejsca larpowe. To efekt konsekwentnej pracy kilku organizacji przez kilka dekad.
Ale Austria jest też przykładem czegoś, o czym rzadko mówi się wprost: nie trzeba być dużym krajem, żeby mieć dojrzałą scenę larpową. Trzeba mieć instytucje, które przeżywają jednostki - o czym i w Polsce często zapominamy. Verein Inkognito i Larpschmiede trwają od połowy lat 90. PROFIL pojawia się w archiwach z 1998 roku i wciąż organizuje eventy. Ariochs Erben – choć dziś w innej formie – też nie zniknął. Nie dlatego, że jakiś charyzmatyczny lider trzyma je przy życiu, ale dlatego, że stały się czymś więcej niż kółkiem pasjonatów: są stowarzyszeniami z infrastrukturą, tradycją i tożsamością.
Druga rzecz, która zostaje ze mną po tym badaniu, to rola „środka", “hubu” w ekosystemie larpowym. Wiedeń jako centrum promieniujące na Klagenfurt, 1000 Atmosphären jako inspiracja dla Gilead – to wzorzec, który widzę w wielu scenach. Wiedza, modele organizacyjne, filozofie designu – podróżują od centrum do peryferii, ale peryferie nie są bierne. Adaptują. I tym samym całość staje się bogatsza.
Austria jest przykładem sceny, która nie błyszczy jaskrawo w sieci. Ale jest w niej sporo cennych rzeczy: różnorodność formatów, ciągłość instytucji, świadomość tego, co dzieje się za granicą – przy jednoczesnym zachowaniu własnej drogi. I to, myślę, jest właśnie tym, co sprawia, że warto na tę scenę popatrzeć. A może odwiedzić.